Dzieje Miasta

Przejdź do treści

Menu główne:

Październikowy numer Dziejów Miasta 08.11.2020

Co warto przeczytać:

Lwy, liry, maszkarony i inne motywy fasady kamienicy przy ulicy Kolejowej 7
Codziennie przemierzamy ulice naszego miasta, mijamy te same kamienice, najczęściej w pośpiechu. Wydaje nam się, że znamy tu każdy kamień, wszystkie ornamenty na fasadach, ale to tylko nasze wyobrażenie... W ogóle nie zastanawiamy się nad tym, że niektóre detale są piękne.
Wystarczy zwolnić na chwilę i zacząć przyglądać się architekturze. Na naszą uwagę z pewnością zasługuje dom przy ulicy Kolejowej 7, z monumentalną bramą wjazdową. Elewację zdobią elementy o znaczeniu symbolicznym. Warto podjąć próbę interpretacji ich; niektóre spośród nich mogą być nieobecne w naszej świadomości nawet przez wiele długich lat.
Pod łukowatym gzymsem, wieńczącym dach, bardzo skutecznie ukrywają się przed wzrokiem obserwatora lwy, przedstawione w układzie symetrycznym i bardzo realistyczne. Najprawdopodobniej są to odlewy gipsowe, ale to wcale nie umniejsza ich piękna. W centralnym punkcie, między nimi, znajduje się lira o pięciu strunach, w niesymetrycznej ramie: z lewej zdobią ją liście dębu i żołędzie, z prawej gałązka laurowa. Kompozycja ta jest nasycona symboliką. Lwy, w pozycji pół – leżącej trwają w stanie czuwania. Łańcuch synonimiczny jest bardzo bogaty. Lew oznacza siłę ducha, majestat, władzę, zwycięstwo, odwagę, zdrowie, słońce światło słoneczne, ogień, lato, upał.

Procesy i egzekucje „żywych trupów” przed sądami miejskimi i wiejskimi w XVI–XVIII wieku – przyczynek do wierzeń w magia posthuma na Śląsku     cz. 1
      
   Od czasów średniowiecza dysponujemy wzmiankami opisującymi strach przed „żywymi trupami”, „ożywieńcami”, którzy po swojej śmierci wstawali z grobu na miejscowym cmentarzu, aby nawiedzać daną społeczność i jej szkodzić. Obok duchów dobrych, akceptowalnych przez ludzi, nienaruszających ich ładu i egzystencji, istniała odmienna kategoria istot uważnych za niebezpieczne, budzące lęk, które wymuszały próby obrony i przeciwdziałania przed nimi. Taki przypadek podaje w swoim dziele jeden z kronikarzy, datując go na rok 1029. Wspomina, iż w tym czasie liczne duchy szalały po miastach i wsiach, powodując przerażenie oraz śmierć wielu osób. Wydaje się, że lęk przed zmarłymi, którzy po swojej śmierci, według ówczesnych wierzeń, mieli szkodzić żyjącym, był podobny lub nawet większy niż lęk przed czarownikami i czarownicami, czyli osobami żywymi, które swoimi poczynaniami i zachowaniami również miały czynić zło. Te ostatnie, posądzane o konszachty z diabłem, można było zmusić do skruchy i powrotu na łono Kościoła i uznać, że dotychczasowe zło czyniły z podszeptów i inspiracji sił diabelskich. W przypadku osób zmarłych to złe moce (diabeł) czyniły sobie siedzibę z martwego już ciała, powodując całkowite ubezwłasnowolnienie nieboszczyka i kierując jego poczynaniami – jak wierzono, tylko w taki sposób, aby czynić za jego pośrednictwem zło.
   Strach przed „ożywieńcami” był niezwykle silny, a histeria dotykała nierzadko całą społeczność. Według Urszuli Lehr „stosunek do człowieka zmarłego w niecodziennych okolicznościach wskazuje na pewną prawidłowość niezależną od kultury, wyznania a nawet czasu. Odmawianie mu ceremonii pogrzebowej czy dokonywanie aktu bezczeszczenia jego szczątków było wyrazem lęku przed nim, przejawem okazywanej mu wzgardy, próbą symbolicznego unicestwienia, mogło być także ostrzeżeniem. Miało więc znaczenie rytualne, kulturowe i społeczne”.
stat4u
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego