Dzieje Miasta

Przejdź do treści

Menu główne:

Styczniowy numer Dziejów Miasta 16.01.2019
Co warto przeczytać:


Święta z księżną Daisy
Boże Narodzenie u Hochbergów było zawsze jedną z najważniejszych dat w kalendarzu familijnych uroczystości. Spędzane w Książu i Pszczynie było wydarzeniem typowo rodzinnym. Jednakże w okresie przedświątecznym Księstwo von Pless organizowali święta dla większego grona uczestników, czasami liczonego w setkach. Zachwycająca księżna Daisy czy to w Wałbrzychu czy w Pszczynie była podczas nich najjaśniejszą gwiazdą.
Grudniowe imprezy dobroczynne odbywały się w lokalach towarzystw albo w zamku wałbrzyskim (wówczas Schloss Waldenburg dziś Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Angelusa Silesiusa), jako siedzibie Centralnej Administracji Dóbr Książęcych, czasem w przedszkolach, gospodach. Jak wyglądało takie spotkanie gwiazdkowe, opisywał ,,Waldenburger Wochenblatt" z grudnia 1906. Zorganizował je w Szczawienku  Ewangelicki Związek Kobiet (Ev. Frauenverein). Tam, w gospodzie ,,Pod Złotym Kubkiem”, spotykały się 83 dorosłe osoby i 24 dzieci obojga wyznań. Wieczór uświetniła swoją obecnością ks. Daisy. która rozdawała podarunki rzeczowe oraz po 3 marki w gotówce. Przygotowano dwa długie stoły oraz oświetloną i udekorowaną choinkę. Regułą tych spotkań było wspólne kolędowanie, opowiadanie gawęd i przypowieści świątecznych. Często zdarzało się, że na takie spotkanie przygotowywano niewielki spektakl teatralny. W grudniu 1899 r. dyrektor zamkowej szkoły i biblioteki J. K. Endemann zorganizował dla okolicznych dzieci w książęcej szkole prywatnej w Książu uroczystość Bożego Narodzenia, podczas której, odbyło się przedstawienie sztuki Heleny Ruppel ,,Boże Narodzenie w świecie bajki” (,,Weihachten in Marchenland”).

Niezrealizowane połączenie kolejowe Świdnica – Mokrzeszów – Świebodzice – Szwajcaria - Książ – Szczawienko
W 1895 roku w 19 numerze Waldenburger Wochenblatt, z dnia 6 marca (środa), pojawiła się ciekawa i intrygująca notatka o planowanym połączeniu kolejowym Świdnica – Świebodzice. Projekt był widocznie już na etapie wstępnej realizacji, bo padła nazwa berlińskiej firmy Kramer & Co. Planowana trasa została wytyczona przez następujące miejscowości: Świdnica, Mokrzeszów, Świebodzice, Pełcznicę (gasthof Szwajcaria), Książ (?), Szczawienko. Zastosowane rozwiązanie – zasilanie elektryczne – byłoby bardzo nowoczesne, jak na tamte czasy, i ekologiczne. Prowadzono już nawet rozmowy z władzami miasta w sprawie trasy, przebiegającej przez miasto. Ponadto rozważano przedłużenie jej o Dobromierz i Bolków. Tyle można przeczytać w tej informacji, ale nasuwają się pytania, związane z tym przedsięwzięciem, o którym wiemy, że nigdy nie zostało zrealizowane.

Elektryfikacja miasta w 1897 roku
22 stycznia (piątek) w 1897 roku burmistrz Ferdinand Honsberg zwołał posiedzenie rady miejskiej. W jej skład wchodzili : kupiec Kloss, właściciel drukarni Schröter, kupiec Klein. Obowiązki przewodniczącego pełnił dr medycyny Hermann Thomas: jego zastępcy - dyrektor naczelny Lniarskiej spółki akcyjnej – Gärtner. Natomiast protokolantem był dyrektor Szkoły Realnej prof. dr Klipstein i dyrektor przędzalni Neumann. Druga część posiedzenia (nie po raz pierwszy) była poświęcona zawarciu umowy z Dolnośląską Spółką Akcyjną Elektryfikacji i budowy Kolejek Wąskotorowych. Na jej podstawie ulice, place, mosty i budynki w mieście miały mieć oświetlenie elektryczne, a zakłady przemysłowe doprowadzoną energię jako oświetlenie, ogrzewanie i źródło energii dla pracujących tam silników. Spółka była zobowiązana dostarczać prąd przez 25 lat. Przewidywano, że po upływie tego okresu, umowa miała zostać przedłużona na kolejne 25 lat. Wspomniana wyżej spółka, zobowiązała się ustawić na własny koszt 9 lamp łukowych.

Dr Gerhard Reckzech i dr Hans Fritze nauczyciele Szkoły Realnej
Autor rozdziału, (Księgi Pamiątkowej, znajdującej się w zbiorach naszego współpracownika, Pana Waldemara Krynickiego), poświęconego zmarłym nauczycielom, związanym ze Szkołą Realną, zaznacza we wstępie, że niemożliwe jest w krótkim wspomnieniu wyliczenie i opisanie wszystkich. Dlatego ograniczył się do dwóch wybranych osób: doktora Gerharda Reckzecha i doktora Hansa Fritzego. G. Reckzech przybył do naszego miasta z Dzierżoniowa. Już wtedy legitymował się tytułem doktora. Należał do wyróżniających się i wybitnie zdolnych nauczycieli. Profesor zwyczajny, kierownik Katedry Języków Słowiańskich proponował mu objęcie stanowiska głównego asystenta języka starocerkiewnosłowiańskiego na Uniwersytecie Wrocławskim. Prawdopodobnie, wielokrotnie powtarzał swą ofertę, którą powtórzył podczas spotkania w domu Gerharta Hauptmanna, w Jagniątkowie. Profesor gościł tu ze swoimi studentami z wydziału germanistyki. Jednak za każdym razem otrzymywał tę samą odmowną odpowiedź. Doktorowi Reckzechowi odpowiadało spokojne życie nauczyciela na prowincji. Nie miał większych aspiracji i ambicji naukowych. Chyba można to zrozumieć. Może urzekła go atmosfera Freiburga, malownicze położenie w dolinie, otoczonej górami u stóp Zamku Książ?
stat4u
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego